Początek

Shenandoah

O, Balewko... Upss...O, Missouri, ty wielka rzeko! Ile to już razy żeglarze śpiewali „She-nandoah”, szantę kabestanową. Tak, tak – jest to szanta kabestanowa. Kiedy kotwica puściła po wygranej walce załogi z dnem, bardzo wolne obroty kabestanu dźwigały „żelazko” w górę...

Śpiewane przy tej robocie pieśni miały bardzo charakterystyczny rytm i nastrój, tak jak kla-syczna tego rodzaju szanta „Shenandoah”. Pieśń tę zapożyczyli zapewne kanadyjscy podróż-nicy zapuszczający się na tereny Indian Ameryki Północnej w poszukiwaniu cennych skór. Samo słowo, właściwie imię Shenandoah, w języku Indian z plemienia Dakota znaczy po-dobno Córka Gwiazd. Pieśń spłynęła dalej z nurtem Missouri i Missisipi do Nowego Orleanu i dalej przez oceany po świecie.
Ostatnio słyszano ją ponoć nad Balewką w Polsce. Ale to już inna historia. Wink

 

 Shenandoah

 

SŁOWA: A. MADRYGAŁ, R. SOLIŃSKI
MUZYKA: TRADYCYJNA


1.    Missouri, Ty wielka rzeko!                            C,F,C
- Ojcze rzek, kto bieg twój zmierzy?                    F,C
Wigwamy Indian na jej brzegach,                       a,C
Away, gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri.     C,e,F,C,G

2.    O Shenandoah, jej imię było,
I nie wiedziała, co to miłość.

3.    Aż przybył kupiec i w rozterce,
Jej własne ofiarował serce.

4.    A stary wódz rzekł, że nie może
Białemu córka wodza ścielić łoże.

5.    Lecz wódka białych wzrok mu mami,
Już wojownicy śpią z duchami.

6.    Wziął czółno swe i z biegiem rzeki
Dziewczynę uwiózł w kraj daleki.

7.    O, Shenandoah, czerwony ptaku,
Wraz ze mną płyń po życia szlaku.