Powroty żeglarzy do domu…
Dzisiaj w naszej marinie ruch, że ho ho…
Jedni wracają z morza, inni wyruszają w trasę.
Po dwóch miesiącach morskiej tułaczki do domu wrócił kpt. Ryszard na jachcie SALLY, przyprowadzony przez kpt. Stanisława na jed. MANIUŚKA. Powitanie było takie, że śmiechom, rozmowom i wspomnieniom nie było końca…
Tylko te powroty mają w sobie coś przewrotnego… Bo każdy powrót oznacza, że coś się kończy. Jesienne słoty już czają się za rogiem, dni coraz krótsze, a sezon żeglarski powoli dopływa do brzegu.
Tak to już jest, pływanie ma swój początek i koniec, lato ustępuje jesieni, a po każdym „do zobaczenia na wodzie” przychodzi czas na „do zobaczenia na wiosnę”.
Ale póki co cieszmy się powrotami, spotkaniami i tym, że marina znów jest pełna ludzi, opowieści i życia.


